Ojacie, kończą się wakacje, ja się zaprzeziębiam, nie ma legitymacji i muszę donieść papiery do szkoły, blee. W każdym bądź razie nastawiam się na koniec dekadencji (wyjątkowo mało rożnorodnej) i na podbijanie uczelni od nowa (; Tym razem mam opracowany plan działania i nie widzę możliwości niepowodzenia, o!
Z deviantowych osiągnięć: jakie jest koń, no coż, każdy widzi

postę

jest raczej miałko-nieznaczny, ale progres pozostaje progresem

Tymczasowo limit weny został wyczerpany, ale prawdopodobnie to tylko kwestia czasu

Ha! A poza tym mam jebiznę wsteczno-specjalną na tle archiwum X - tak jest, znowu XD Przeobrazam się w Muldera, nabieram cech Scully, a dodatkowo uprzaśniam to zrywem, jaki wpompowała we mnie Białołęcka

Bo złe ksiązki są... No cóż, złe
I cóóż... Pozdrowienia zasyłam, a jak!
